|
Opracowała mgr Jolanta Seweryn
Scenariusz przedstawienia
"O smoku wawelskim i szewczyku skubie"
Osoby: Krak, córka Kraka,
szewczyk, chłopiec I, chłopiec II, ludzie, smok, narrator
NARRATOR
Za lasami, za dolinami, przed górami,
przed Tatrami, był gród wielki i bogaty, w którym rządził
mądry Krak. Ludzie żyli zgodnie i byli szczęśliwi, lecz pewnego
razu zdarzyło się tak:
MUZYKA- głośna, hałaśliwa
LUDZIE- wszyscy
Co się stało? Co się dzieje? Skąd to taki wicher wieje?
CHŁOPIEC I:
Ludzie, ludzie, pod Wawelem przy jaskini, stwór jakowyś rumor
czyni
CHŁOPIEC II:
Wielkie jakieś to smoczysko, kłapie wciąż zębami, głodny chyba
i się zbliża wielkimi krokami. ( tupanie wszystkich dzieci,
uderzanie pokrywkami, słoikami napełnionymi grochem i guzikami)
LUDZIE (krzyczą)- wszyscy
Oj, co będzie, co to będzie, co z nami?, co z nami?
( uderzanie pokrywkami i potrząsanie słoikami)
SMOK:
(pomruki i ryk smoka puszczony z kasety magnetofonowej)
Dajcie jeść, a spokój będzie, bo ja lubię jeść i spać.
A jem dużo, bardzo dużo, przyniesiecie- to nie będę musiał
kraść.
Biegiem chłopy, szybciej baby, dawać wszystko co tam macie,
a na deser, to syneczka przynieś no mi, miły bracie
(ludzie wzdychają i lamentują, a ktoś z tłumu):
Miły smoku, zlitujże się nad nami, wszak co mamy, przyniesiemy,
ale nie karm się dzieciakami.
NARRATOR:
Dni mijały, smok wciąż siedzi, nie
opuszcza Kraka grodu, ludzie martwią się ogromnie, bo niedługo
zginą z głodu.
LUDZIE-wszyscy
Kraku ratuj, smok straszliwy od dni kilku zjada nawet nasze
dzieci, co nam czynić?
Ogniem zionie i pustoszy nasze pola, ciężka Kraku, bardzo
ciężka twego ludu dola.
KRAK:
Co mam czynić, nie ma rady na wstrętnego zwierza, zły, paskudny,
ciągle głodny. Do czego on zmierza?
( hałas, uderzanie w pokrywki, tupanie)
Cóż to za rumor, cóż to za hałas, nie mówcie ludzie tak wszyscy
naraz.
SMOK:
( ryk smoka puszczony z kasety magnetofonowej,
powtarzany kilka razy coraz głośniej)
To ja Kraku! Życzę sobie na śniadanie twoją córkę, śliczne
dziewczę, no, i jeśli ją dostanę, to opuszczę smoczą jamę,
powędruję gdzieś daleko, spocznę sobie hen, nad rzeką i uwolnię
ten twój lud.
A więc Kraku jak powiadam zrób tak, zrób, bo inaczej zniszczę
wszystko, spalę domy, zgubie gród!
( ludzie biegają i krzyczą)
KRAK:
Wielkie nieba, ty zły smoku, ty potworze, moje dziecko, miła
córka, och, tak być nie może!
CÓRKA KRÓLA:
Drogi ojcze tak się boję, jestem taka młoda,
jeśli trzeba, ratuj ludzi, choć mi życia szkoda!
KRAK:
O, ja biedny, moja córka taka ukochana, smok ją pożre, wielkie
nieba już z samego rana.
SZEWCZYK:
Jestem szewczyk, znacie mnie wszyscy ci, którzy mieszkacie
tu nad brzegiem Wisły.
Robię buty, ale najpiękniejsze jak może wiecie z cielęcej
skórki, zawsze robiłem tej ślicznej młodej kobiecie. Kraku,
ja nigdy nie pozwolę, by córka twoja poszła do smoka w niewolę.
CÓRKA:
Och, szewczyku miły, ja już nie mam siły martwić się i płakać
Ratuj ty mnie, ratuj!
SZEWCZYK:
Zrobię to, o Kraku, uratuję twoją córkę, a ze smoka zedrę
skórę, zrobię buty, moja luba jestem szewczyk zwany Skuba.
NARRATOR:
Szewczyk był mądry niesłychanie, wszyscy
czekali, co też się stanie. Walczyć ze smokiem się nie da,
więc cóż mu robić trzeba.
Ranek się zbliża, smok wychodzi z jamy.
( tupanie, uderzanie w pokrywki, potrząsanie
słoikami, mruczenie i ryk smoka)
SZEWCZYK:
Witaj smoku miły, patrz nadchodzi córka Kraka, taka smutna,
piękna taka, pyszne będziesz miał śniadanie.
SMOK:
Mniam, mniam, mniam, tę dziewuszkę zjeść, ochotę wielką mam.
( znowu tupanie, uderzanie w pokrywki)
SZEWCZYK:
Ale smoku, przed śniadaniem mam zakąskę, smaczną także niesłychanie,
Ten młody baranek uprzyjemni ci ranek, łyknij go, a obiecuję
ci solennie, że poczujesz niebo w gebie!
LUDZIE-wszyscy
Co to będzie, biedny Krak, smok zje owieczkę, a potem połknie
jego córeczkę!
SMOK:
Oj szewczyku, jak to ładnie, że zadbałeś o mnie, bardzo chętnie
zjem owieczkę, potem połknę tę śliczną dzieweczkę!
( połyka owieczkę, huk pokrywek i wrzask
smoka)
Co to było, w gardle pali, pić mi się chce, oj, oj, dalej
rzeka, wodę, pić, czuję, że przestaję żyć.
LUDZIE( krzyczą)
Smoka nie ma, smok już znika, ach zasługa to szewczyka!
CÓRKA:
Cóż zrobiłeś chłopcze miły?
KRAK:
No, szewczyku powiedz nam, jakiż to ty miałeś plan?
SZEWCZYK:
Prosta sprawa. Pomyślałem: skóra z owcy siarką wypchana, posmakuje
smokowi szczególnie z rana. A że będzie dużo pić, brzuch mu
pęknie i przestanie żyć. Tak się też stało i jak widzicie
uratowałem księżniczce życie.
LUDZIE:
Niech nam żyje szewczyk Skuba, grodu Kraka wielka chluba.
Hurra, hurra, hurra!!!
KRAK:
Chodźcie do mnie drogie dzieci, patrzcie na słońce znowu świeci.
Bądźcie zdrowi i szczęśliwi!
WSZYSCY:
Niech nam żyje szewczyk Skuba!
Niech nam żyje jego luba!
(wesoła, skoczna muzyka. Wszyscy ludzie
śmieją się, są radośni i tańczą)
NARRATOR:
Nie powiem już wiele. Wkrótce odbyło
się wesele.
Ja też tam byłam, ze wszystkimi się cieszyłam,
A co widziałam, to wam opowiedziałam.
Na koniec fragment marszu weselnego.
powrót do Publikacje |